Jest taki moment, zwykle gdzieś po czterdziestce, w którym zaczynasz inaczej patrzeć na własną szafę. Trudno go dokładnie wskazać — nie ma jednej daty ani jednego wydarzenia, które by go wywołało. Po prostu pewnego dnia sięgasz po rzecz, którą nosiłaś od lat, i coś w Tobie się waha. Bluzka się nie zmieniła. Ty tak.
Trochę to niepokojące, kiedy się o tym pomyśli za dużo. Ale wcale nie musi takie być — bo to nie jest kryzys, tylko dość naturalny etap, przez który przechodzi większość kobiet, tylko rzadko się o nim mówi wprost.

Co właściwie się zmienia?
Przez znaczną część życia ubieramy się z myślą o kimś innym. W liceum liczy się, co powiedzą koleżanki. W pierwszej pracy — jakie wrażenie zrobisz na rozmowie kwalifikacyjnej. Później dochodzi partner, dzieci, znajomi, opinia w pracy — długa lista osób, dla których, świadomie lub nie, dobieramy garderobę.
Gdzieś po czterdziestce ten mechanizm zaczyna słabnąć. Nie znika całkiem, ale traci na sile na tyle, żeby zostawić miejsce na coś innego: ubieranie się dla siebie. To chyba najmniej reklamowany plus dojrzewania – nikt Ci o nim nie mówi w wieku dwudziestu lat, a jest naprawdę wygodny.
Dlatego elegancja po czterdziestce różni się od stylu w młodszym wieku czymś więcej niż samym doborem fasonów. Nie chodzi o to, żeby wyglądać młodziej, ani — co równie ważne — żeby wyglądać starzej. Chodzi po prostu o to, żeby wyglądać jak Ty, w wersji, którą dziś najlepiej znasz.
„W moim wieku już nie wypada”
To zdanie słyszę od klientek częściej niż jakiekolwiek inne, i szczerze — chętnie widziałabym je na liście rzeczy do wyrzucenia razem z resztą starej szafy. Bierze się zwykle z dwóch lęków naraz: z jednej strony obawy, że coś doda lat, z drugiej — że wygląda się, jakby ktoś na siłę próbował udawać młodszą wersję siebie.
Problem w tym, że między tymi dwiema skrajnościami jest naprawdę dużo miejsca. Dekolt, mocniejszy kolor, rozcięcie w spódnicy, biżuteria, która przyciąga wzrok — żadna z tych rzeczy nie ma zapisanego na metce limitu wieku. Działa tu za to prostsza zasada, sprawdzona w praktyce: jeden odważniejszy element w stylizacji, reszta spokojna. Ta sama reguła ratuje wygląd na najbardziej stresujące okazje w kalendarzu i równie dobrze sprawdza się w zwykły wtorek.
Trzy rzeczy, o które warto zadbać najpierw
Pierwsza to pytanie, jakie sobie zadajesz przy wyborze ubrania. Zamiast „czy to wypada w moim wieku”, spróbuj raczej „czy to pasuje do sytuacji, do mojej sylwetki i do tego, kim teraz jestem”. Niby drobna różnica w sformułowaniu, a prowadzi do zupełnie innych decyzji – widać to najlepiej przy okazjach, gdzie stawka jest wysoka. Pisałam o tym szerzej przy jednej z bardziej stresujących sytuacji w kalendarzu, czyli w tekście Jak ubrać się na wesele po 40?
Druga to świadomość, co właściwie postarza, bo rzadko jest to to, co się nam wydaje na pierwszy rzut oka. Nie pojedyncza „niemodna” rzecz w szafie, tylko bezkształtność, zaniedbanie, ubieranie się na autopilocie bez pytania, czy dana rzecz w ogóle Ci służy. Zebrałam dziewięć takich pułapek w Czego nie nosić latem po 40? – polecam jako szybki, dość szczery przegląd własnej garderoby.
Trzecia to akceptacja tego, że ciało i uroda się zmieniają, oraz praca z tą zmianą zamiast przeciwko niej. Sylwetka staje się inna niż dziesięć lat temu, karnacja się zmienia, czasem zmienia się też kolor włosów. Barwy, które służyły Ci od lat, potrafią nagle przestać działać – nie dlatego, że się postarzałaś, tylko dlatego, że zmienił się punkt odniesienia. O tym akurat piszę we wpisie Siwe włosy po 50 — jak nosić siwe włosy i wyglądać elegancko?, choć te same zasady dotyczą praktycznie każdej zmiany w wyglądzie, nie tylko koloru włosów.
Jak to zacząć wdrażać?
Nie musisz przebudowywać całej szafy w jeden weekend — i szczerze odradzam robienie tego z workiem na śmieci w ręku, bo zwykle kończy się to żalem za rzeczą, którą wyrzuciłaś w emocjach, a potem chciałabyś jednak zatrzymać. Wystarczy jedno pytanie, zadawane sobie konsekwentnie, zanim coś kupisz albo założysz: czy to naprawdę ja, w najlepszej wersji, jaką dziś znam? Powtarzane przez kilka miesięcy zmieni Twoją garderobę skuteczniej niż jednorazowa rewolucja.
Chcesz zacząć poznawać swój styl już teraz?
Zanim zbudujesz nową garderobę, warto wiedzieć, z czym właściwie pracujesz – jaka sylwetka, jakie kolory, jaki charakter stylu naprawdę do Ciebie pasuje. W e-booku „Kod Twojego Stylu” znajdziesz quizy diagnostyczne i konkretne wskazówki, które pomogą Ci to ustalić samodzielnie, we własnym tempie.

Jeśli wolisz, żeby ktoś przeprowadził Cię przez ten proces krok po kroku — Stylowa Ja: Twój Kompletny System Stylu łączy analizę kolorystyczną, analizę sylwetki i gotowe stylizacje w jedno rozwiązanie na lata.
Zapisz się na mój newsletter i odbierz darmowy poradnik „Kobieta z klasą” — co niedzielę jeden list o stylu, elegancji i kobiecości z klasą.
Codzienne inspiracje znajdziesz na moim Instagramie: @gabrielaclassicchic.

Dodaj komentarz